Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zarejestrować. Można to zrobić TUTAJ
Zapraszamy także na Forum Oficjalna Strona Miejscowości ZGODA i Kopanina Kaliszańska
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!
Nawigacja
Strona główna
Aktualności
Forum
Artykuły
Galeria
Galeria użytkowników
*Galeria użytkowników*
FAQ
Kontakt
Pogoda
Księga Gości
Szukaj
Pozdrowienia
Zgoda i Kopanina
Informacje ogólne
Kaplica
Położenie
Z lotu ptaka...
Rozkład jazdy
Msze święte
Klan Zgody i Kopaniny na NK
Historia
Legendy
Wsie kiedyś
Wasze wspomnienia
Galeria
Rozrywka
Walory turystyczne
Szlak nadwiślański
Wrzelowiecki Park Krajobrazowy
Szlak rowerowy
Współpraca
Napisali do nas
Współpraca
Linki
Reklama
Bannery
Kontakt
Informator
Ogłoszenia
Ważne telefony
Sprzedam/Oddam/Zamienię
Inne
Event Calendar

Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 553
Najnowszy użytkownik: Marekka
..::Reklama::..


Katalog Hybryda

Katalog stron

katalog stron turystycznych

Ranking Stron Wiejskich
karty plastikowe

PRweb - Katalog Stron

Lubelskie

Ostatnie artykuły
Pilot amerykański ze...
Wskrzeszenie Piotrawina
KRÓLOWIE I ŚWIĘTY Z ...
O FARYSIE, DUCHACH I...
Straszna góra
..::Dodaj::..
Śledzik
..::Nasza-klasa::..
..::Dodatki::..
Czy tworzyć stronę internetową?
Garnitury na specjalne okazje
BHP
Przyłącza gazowe
Studio Fryzur L1
Zdrowe powietrze
Newsletter - subskrypcja

Tylko dla zarejestrowanych
Odwiedziny gości
Dziś:12
Wczoraj:38
W tym tygodniu:12
W tym miesiącu:877
O FARYSIE, DUCHACH I GILOTYNIE



Artykuł pochodzi z książki P. Zbigniewa Fronczka "Legendy i sensacje Lubelszczyzny i Podlasia", Norbertinum 1997

W okolicach Opola Lubelskiego można usłyszeć legendę, że w powstaniu styczniowym wspierał Polaków w bitwach pod Chruśliną (koło Urzędowa) tajemniczy jeździec spowity we wschodnie szaty. Wielki ponoć, biały, z uniesioną szablą. Peleryną zasłaniał pół nieba. Umykały przed nim setki wystraszonych kozaków.
Polacy pokonali Moskali pod Chruśliną dwukrotnie. Pierwszy okrył się chwałą Lelewel-Borelowski, bo 30 maja 1863 roku, a następnie 4 sierpnia tegoż lata generał Kruk-Heydenreich rozpędził tamże sotnie kozackie. Czy tajemniczy widmowy jeździec faktycznie pojawił się na polu walki? Wydawać się to może mało prawdopodobne. Nie brak jednak w świecie przekazów o widmowych żołnierzach. Pojawiać się już mieli w starożytnej Asyrii, by atakować pustynne miasta. W roku 1914 w słynnej bitwie pod Mons w Belgii angielskie oddziały miały zostać wsparte przez tajemniczych łuczników. Zjawy przypominały anioły. Widmowa pomoc została opisana przez Artura Machena (1863-1947), uczestnika tej bitwy, w opowiadaniu Łucznicy. Ostatnia relacja, równie zagadkowa i tajemnicza, pochodzi z Wietnamu, gdzie grupa żołnierzy amerykańskich w roku 1971 miała usłyszeć kroki żołnierzy widm.


Jeździec spod Opola posiada imię. Brzmi ono Farys. Twierdzi tak choćby Jan Raczkowski, osiemdziesięcioletni rolnik z tamtych stron. Dla wielu imię nie jest obce. Nosi je też znany bohater poematu Mickiewicza i wielu wierszy Słowackiego. Ale Jan Raczkowski, przewrotny ludowy myśliciel, jak też inni tamtejsi ludowi gawędziarze, nie potrafi wyjaśnić powiązań Farysa z okolicą.
A historia, można rzec, zaczęła się we Francji...

Dnia 30 czerwca 1794 roku w Paryżu została zgilotynowana dwudziestosześcioletnia kasztelanowa Rozalia Lubomirska. Pochodziła z możnego rodu Chodkiewiczów. W roku 1787 poślubiła Aleksandra Lubomirskiego, kasztelana kijowskiego, pułkownika (a niebawem generała wojsk napoleońskich), właściciela między innymi klucza opolskiego na Lubelszczyźnie. Kasztelan dla pięknej małżonki odrestaurował pałac w Opolu. Rozalia w nowym pałacu gościła sporadycznie. Kusił ją świat. Książę małżonek też nie był piecuchem. Kronikarze zanotowali, iż był człowiekiem zapamiętałej odwagi.


Wacław Seweryn Rzewuski

Łódką puszczał się w morze z Petersburga do Kronsztadu, szukał wszędzie niebezpieczeństw, biegał ciągle po lądach i wodach. Lubomirska latem 1793 wyruszyła na podbój Europy. Towarzyszył jej niewiele starszy Tadeusz Mostowski (1766-1842) kasztelan raciążski, działacz Sejmu Czteroletniego i powstania kościuszkowskiego, minister spraw wewnętrznych Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego, ale także krytyk literacki i wydawca. Rozalia była już matką czteroletniej Aleksandry. Filip Mazzei, agent króla Stanisława Augusta, baczny obserwator poczynań Polaków na obczyźnie, donosił zgorszony, że obecność maleńkiej córeczki nie przeszkadza matce prowadzić wielce swobodnego trybu życia.
W czasie pobytu w Paryżu Lubomirska została aresztowana na rozkaz Rewolucyjnego Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego. Młodą księżnę sądzono za udział w spisku kontrrewolucyjnym. Trudno było wymyśleć zarzut równie groteskowy. Kasztelanowa była osobą piękną, niezwykłego temperamentu, spragnioną życia i rozrywek. To nie polityka, knowania i przewroty wypełniały jej życie. Spisek, w który wplątano piękną Polkę, miał ponoć na celu uwolnienie nie lubianej francuskiej królowej Marii Antoniny. Ponadto zarzucano kasztelanowej lekceważące wyrażanie się o ludziach rewolucji. W jej prywatnej korespondencji doszukano się zdań wskazujących na brak szacunku do ludowych trybunów. Ot, ironiczny styl kasztelanowej nie rozbawił sędziów. Dowodem koronnym oskarżenia były wszak listy Lubomirskiej adresowane do madame J. Dubarry. Interpretacja kilku wyrwanych z korespondencji zdań przeprowadzona przez prokuratora, była dowolna i naciągana. Listy ocalały, wielokrotnie je przedrukowywano, oryginały pozostają w paryskich archiwach. Z ich lektury wynika, że jedynie współczuła królowej. Nic więcej. Towarzystwo zaś owej madame Dubarry można faktycznie uważać za niezbyt szczęśliwe czy trafne. Była znaną awanturnicą. Kilka pikantnych momentów jej biografii, choćby wyrzucenie z dworu wersalskiego, komentowano w całej Europie. Ale piękna Rozalia pijała kawę także w towarzystwie Goethego. Wszędobylski agent Mazzei donosił królowi o literackich kontaktach księżnej. Słówko "literackie" w tej korespondencji napisał w cudzysłowiu. Polski król lubił ludzi dowcipnych. Ironistów nie wysyłał na szafot, lecz sowicie opłacał. Ot, życie.

Rodacy podjęli liczne próby uwolnienia kasztelanowej. Interweniował Franciszek Barss, Hipolit Błeszyński, Kazimierz Delaroche. Nie były to osoby przypadkowe, choć nazwiska te mogą niewiele mówić dzisiejszemu czytelnikowi. Barss to palestrant warszawski, dyplomata emigracyjny. W Warszawie wsławił się obroną ludzi niezamożnych. Błeszyński przebywał w Paryżu z misją dyplomatyczną, Delaroche również. Ich memoriały składane do Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego pozostawały bez odpowiedzi, podobnie jak pismo samego Tadeusza Kościuszki.
Lubomirska została uwięziona z córeczką Aleksandrą. Dziewczynkę uratował z więzienia z narażeniem własnego życia energiczny i odważny dyplomata Hipolit Błeszyński. Losy matki były burzliwe i tragiczne. Losy córki, która niebawem przybrała imię matki, także burzliwe, ale i romantyczne. W roku 1805 poślubiła dwudziestoletniego Wacława Seweryna Rzewuskiego. Takiego męża można było tylko zazdrościć. Był jedną z legend polskiego romantyzmu. To właśnie on, ów Farys, dostarczał tematów Mickiewiczowi i Słowackiemu. Pasjonował się orientalistyką, wyuczył się był arabskiego i tureckiego, tułał się niczym błędny rycerz po stepach Arabistanu pod imieniem emira Tadż-ul-Fehr, co biegli w znajomości języków wschodnich przetłumaczyli jako "wieniec u sławy". Farys za nic miał pałac w Opolu, zamieszkiwał u Kozaków w Sawraniu na Podolu. Ostatni raz widziano go w bitwie pod Daszowem w roku Pańskim 1831. Odziany we wschodnie szaty pomykał na białym koniu. Tam zaginął bez śladu.

Rozalia z kilkorgiem dzieci przebywała w Opolu. Jakiś czas bawiła się pracami literackimi. Po francusku napisała romans Królowa Jadwiga. Do naszych czasów przetrwało zaledwie kilka egzemplarzy tej książeczki. Pałac, w którym zatrzymał się Stanisław August w czasie eskapady do Kaniowa, darowała w roku 1854 rządowi, wszystkie zaś zbiory przekazała miejscowym szkołom. Niebawem zmarła.

Kilka lat później, już w trakcie powstania styczniowego, pojawił się pod Opolem widmowy jeździec. W jego czyny można wierzyć, bądź kwitować je wzruszeniem ramion. Ale to przecież niezwykłe, że w ludowej opowieści burzliwe życie Farysa zyskało taki piękny epilog.

Post Scriptum 1
Piękna kasztelanowa, przed wyjazdem do Paryża, chętnie bawiła w Warszawie, gdzie urodą i niespotykanym temperamentem oczarowała świat arystokratyczny i artystyczny. Była ozdobą salonów. Dostarczała tematów do plotek i sensacji.

„Podczas Sejmu Wielkiego - pisze Kajetan Koźmian w swych Pamiętnikach - trzy najpiękniejsze kobiety Warszawy: Kossakowska, podskarbina koronna, z domu Sanguszkówna, Rozalia ks. Lubomirska i Julia Potocka, z domu Lubomirska, dobijały się o względy i serce księcia Józefa Poniatowskiego.”

Dwie pierwsze, a więc Kossakowska i księżna Rozalia, w dniu imienin księcia Józefa przekupiły kamerdynera Pałacu pod Blachą i dostały się do sypialni książęcej. Przed przybyciem księcia jedna zdążyła się przebrać za Dianę, druga za Psyche. Mitologiczne kostiumy podkreślały niewieście wdzięki. Ale na nic się zdały owe kuse kreacje. Książę Pepi nie powracał sam. Wiódł do swej sypialni ulubioną aktorkę Sitańską. "Spotkanie dla obu stron było wielce nieprzyjemnem" - odnotował inny kronikarz K. Wł. Wójcicki.
Z mężem Rozalia wymieniała bardzo czułe listy...
Część tej korespondencji wystawiono na sprzedaż w czasie lubelskiej aukcji starodruków zorganizowanej przez antykwariat "Omega" w dniu 27 marca 1994 roku. Jedenaście listów tej pary małżeńskiej wyceniono na jeden milion sto tysięcy starych złotych.


Post Scriptum 2
Tamtego dnia drzwi pałacu opolskiego rozwarły się z hukiem. Służba usłyszała przeraźliwy krzyk swej nieobecnej pani. Domyślano się najgorszego. Tak, stała się rzecz, której się obawiano, 1800 kilometrów na zachód, w Paryżu, Lubomirska zakończyła swój żywot.
Przez całe XIX stulecie temat pięknej Polki nie znikał z krajowych gazet i powracał w rozmowach polityków. Już po wykonaniu wyroku Robespierre sprawę Lubomirskiej gorzko wypominał Franciszkowi Barssowi. Robespierre, przywódca Rewolucji, przewodniczący Komitetu Bezpieczeństwa, wskazywał na podejrzaną rolę Polaków w Paryżu oraz ich wrogość wobec rewolucji.
Kasztelanowa odeszła z salonów, ale trafiła do legendy.

Jej rysy zostały utrwalone przez artystów. Miniaturę przedstawiającą piękną Rozalię można obejrzeć w drugim tomie Dziejów malarstwa polskiego, zaś marmurowe popiersie znajduje się w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Także w kościele parafialnym w Opolu przypomina 0 sobie piękna arystokratka. Jedną ze świętych namalowano z jej twarzą. Nie wszystkim parafianom pomysł artysty przypadł do gustu. Rozalia według opolan najmniej pasowała do roli świętej. Była wprawdzie męczennicą, czy może lepiej rzec: ofiarą terroru, lecz to przecie nie powód - utrzymywał ten i ów w Opolu - aby wynosić ją na ołtarze.

Piękny portret Lubomirskiej namalowany przez panią Vigee Lebrun znajdował się na zamku w Podhorcach na Ukrainie. Z wizerunkiem związana była piękna i mrożąca krew legenda. W rocznicę dnia, kiedy nóż gilotyny przeciął jej życie, miała występować z ram obrazu i spacerować po parku. Budowla legła w ruinach, obraz zaginął, legenda uległa zapomnieniu. Nie ma przekazów, czy nadal pojawia się upiór Lubomirskiej na zamku młynowskim, gdzie upłynęło jej dzieciństwo. Tamże, także w rocznicę zgonu, otwierały się z hukiem podwoje zamkowe i przez komnaty przesuwała się biała postać pozbawiona głowy. O spotkaniu z bezgłowym duchem donosił Adolf Dygasiński. Trochę przekornie, trochę lekceważąco. Może widmo nie zrobiło spodziewanego wrażenia, może nie było zbyt wyraźne? Lekceważenie było przedwczesne. Czołowy pisarz polskiego naturalizmu miał powtórną sposobność ujrzenia zjawy. Stało się to w opolskim parku. Spotkanie przypłacił kilkudniową chorobą. Tamtego lata był korepetytorem we dworze Kleniewskich w nie odległych Kluczkowicach. Odcinek z Opola do Kluczkowic można pokonywać pieszo. Relację z takiej eskapady pozostawił w swych książkach Edward Stachura, który często gościł w tych stronach. Przedreptał tę trasę także Dygasiński. Może w parku czatował na upiora, a może natknął się nań przypadkowo. Nie wiadomo. O niecodziennym zjawisku musiał wiedzieć z lokalnych opowieści. Już rok po zgonie kasztelanowej miano zauważyć na ścianie pałacu olbrzymi cień przypominający postać kobiecą po zbawioną głowy. W Opolu nikt nie miał wątpliwości ko go ów cień przypomina. Jeszcze dzisiaj, jak zapewniają opolanie, można ponoć natknąć się na bezgłowe widmo, kiedy bezszelestnie sunie alejkami.



Pałac Lubomirskich w Opolu
Przed pojawieniem się zjawy zrywa się krótki, gwałtowny wiatr, w którym wyraźnie słychać przeraźliwy krzyk zgilotynowanej. Niektórzy wierzą, że duch pięknej Rozalii pojawia się jako zapowiedź niebezpieczeństwa.



Artykuł pochodzi z książki P. Zbigniewa Fronczka "Legendy i sensacje Lubelszczyzny i Podlasia", Norbertinum 1997
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
REKLAMA
Złoty Klub Partnerski
..::Zgoda::..


Województwo:  lubelskie
Powiat:   opolski
Gmina:   Łaziska
Parafia:  Piotrawin
Ludność:   383

Więcej

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
..::Akcja gromadzenia starych zdjęć, dokumentów::..
Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców naszej miejscowości oraz osoby ją odwiedzające do nadsyłania pod adres zgoda-lubelskie@o2.pl ciekawych fotografii, przedstawiających jej uroki, zdjęcia dokumentujące ważne wydarzenia.

Do nadsyłanych do nas fotografii prosimy dołączyć krótki opis zawierający dane na temat miejsca wykonania oraz autora.

Będziemy niezmiernie wdzięczni za wszystkie nadesłane materiały.



Czytaj więcej
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

06/06/2011 22:28
Witam. Robimy strony miejscowości, parafii, klubów a może byśmy spróbowali wspólnymi siłami stworzyć Nieoficjalny Portal Gminny? Na chwilę obecną strona gminy jest chyba antyreklamą naszych okolic. Co

21/02/2010 13:25
Droga krzyżowa - każdy piątek - godz 16.00

15/02/2010 21:47
Informujemy że od I Niedzieli Wielkiego Postu tj. 21.02.2010r. msze św. będą odprawiać się o godz. 9.30.
Statystyki
Darmowe statystyki




Strona istnieje od:
29.06.2008r.
...:::Ostatnie zdjęcia:::...

6 Kreützer

6 Kreützer

Grób Partyzantów

Grób Partyzantów

Mapa okolic Zgody z ...

Mapa okolic Zgody z ...
Kontakt




Proszę o uwagi